---------------------------------------------------------------------------------
Ucieczka.
Światło księżyca oświetlało rezydencję Sakamakich. Blondynka przemierzała korytarze kierując się do pokoju. Miała już serdecznie dość tego jak ją traktują.
*Dzisiaj mi się uda....*- Była na siebie wściekła za to, że nie uciekła wtedy kiedy miała szansę, że nie posłuchała Subaru. Weszła do swojego pokoju. Wszystko gotowe, jest gotowa. Zabrała torbę i skierowała się do holu. Na jednaj z kanap spał najstarszy z braci. Podeszła do niego, wyjęła jedną słuchawkę z jego ucha. Wampir otworzył leniwie oczy.
- Jestem gotowa, mogę poczekać na dworze?- spytała. Zachowywała się jak zwykle, żaden z nich nie zauważył że planuje ucieczkę. Zyskała zgodę chłopaka, ruszyła do drzwi i szybko opuściła dom. Połowa zadania wykonana, gdy opuści ich teren będzie wolna. Nareszcie.
Obejrzała się za siebie i rzuciła się do biegu. Za sobą pozostawiła 6 wampirów, wspomnienia z nimi związane, wszystko. Udało jej się, wybiegła poza bramę, biło od niej niezmierne szczęście. Nie przestawała jednak biec, któryś z nich mógł w każdej chwili ją złapać, a wtedy stracili by do niej zaufanie, ponownie stałaby się tylko ofiarą. Opuściła las, w oddali widziała już uliczne światła, wieżę kościoła...To właśnie tam się kieruje.
Po nieprzerwanym, półgodzinnym biegu była wreszcie na miejscu. Echo jej kroków rozbrzmiewało w całym kościele, chciała się jedynie pomodlić jednak jej uwagę przyciągnęła postać siedząca na jednej z ławek. Zazwyczaj nie zaczynała rozmowy z obcymi, jednak tamta płakała. Po chwili siedziała obok tamtej.
- Przepraszam że pytam ale.....dlaczego pani płacze?- Ciemnowłosa zmierzyła ją wzrokiem.
- Czyli jednak żyjesz.- Blondynka otworzyła szeroko oczy. Po chwili jednak uśmiechnęła się niewinnie.
-To zapewne jakieś nieporozumienie.- Bała się, odsunęła się lekko jednak została pociągnięta za rękę.
-Posłuchaj, wiem kim jesteś i co się z tobą stało. Przejechałam pół świata przez to, że twój ojciec uknuł jakąś pieprzoną intrygę, miałam zadanie jedynie cię stąd zabrać więc....- Przerwał jej śmiech Laito.
*Czyli jednak wiedzieli...*- skarciła się w myślach blondynka.
- Oooo Bitch-chan widzę że ją poznałaś.- Rudowłosy zbliżył się do dziewczyn. Yui cicho pisnęła. Szatynka prychnęła po czym zmierzyła dziewczynę którą przybyła uratować.- Witaj Emily, wreszcie się spotykamy.- Skierował się do ''wybawczyni'' ich ofiary. Spiorunowała go wzrokiem. Poderwała się z miejsca ciągnąc za sobą nowo poznaną. Przed nią pojawiła się reszta braci.
-A więc to ona? - Prychnął na widok dziewczyny. Były otoczone.
- Od teraz nie pozostaje nam nic innego....- Nim się obejrzały znajdowały się już w ich rezydencji. Yui trafiła w ręce trojaczków zaś Emily została wtrącona do lochów. To nie miało tak wyglądać....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz