środa, 11 listopada 2015

Kuroshitsuji - prolog

No i się stało - prolog mojego opowiadania. Bardzo złe?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

  Czerwone słońce powoli chowało się za widnokręgiem, oświetlając rezydencję i ogród ostatnimi szkarłatnymi promieniami. Młody Ciel Phantomhive nie oderwał nawet wzroku od stosu papierów i nieprzeczytanym listów zalegających na masywnym, drewnianym biurku, aby choć na moment wyjrzeć przez wielkie okno i chwilę odpocząć. Uważał takie błahostki za niepotrzebną stratę czasu. Już i tak miał spore zaległości.

      Ciszę, która panowała w pomieszczeniu, przerwało pukanie do drzwi.

- Wejść – rozkazał chłopiec.

      Stare wrota otworzyły się i do pokoju wszedł wysoki, czarnowłosy mężczyzna ubrany w ciemny frak typowy dla pełnionej przez niego funkcji.

- Wybacz, paniczu, że przeszkadzam o tej porze... – zaczął lokaj.

- Przejdź do rzeczy, Sebastianie – przerwał lekko zniecierpliwiony Ciel.

- Przyszła właśnie wiadomość od królowej – wyjaśnił, podając mu białą kopertę z wybitym na niej herbem władczyni.

       Granatowowłosy nieufnie przyjrzał się jej i dopiero po chwili ją otworzył. Musiał kilka razy przeczytać całość, aby dotarła do niego jej treść. Jeszcze raz dla pewności przejrzał wszystko i spojrzał na czerwonookiego stojącego przy regale z książkami.

- Coś się stało, paniczu? - spytał zaniepokojony się długim milczeniem swojego pana.

- Przygotuj kolację, Sebastianie – polecił. - Będziemy mieli dziś wieczorem gościa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz